Uwierzyć...
Czasem tak bardzo się boję nawet pomyśleć o Tobie, gdyż to – o czym dotąd myślałem nie miało żadnej wartości. to wszystko – o czym mówiłem było paplaniną bez sensu. wszystko – co odczuwałem było grą wyobraźni. wszystko – cokolwiek robiłem okazywało się zbędnym mozołem. każdy przedmiot zainteresowania w końcu rozczarowywał mnie... Wiem, że nie masz złych cech, bo jesteś absolutem. to Ty jesteś wyznacznikiem – co jest dobre lub złe lecz w swej głupocie się lękam takiego rozczarowania, które odebrałoby sens wszystkiemu: tak samo życiu – jak i śmierci. temu co nie istnieje – i co jest. Tak chciałbym Ciebie zrozumieć... Tak bardzo pragnę uwierzyć... O Panie, proszę – pomóż mi! Paweł Antoni Baranowski