Jezus, rozmawiając z faryzeuszami i odpierając ich zarzut o lekceważenie tradycji, przytoczył im odpowiedni fragment z Księgi Proroka Izajasza: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi." Zarzucał obłudnikom, że gotowi są nawet unieważniać przykazania Boże, by narzucić ludowi przez siebie wymyślone i dla siebie korzystne zasady. Dziś także mamy nadal ludzkie wymysły zwane dla niepoznaki "tradycją", które pewni ludzie potrafią nawet przeciwstawiać słowom Jezusa z Ewangelii, pomimo ich jaskrawej sprzeczności. Zastanawia, na ile słowa Izajasza dotyczą nas, współczesności. Bo cóż jest sentencją tego proroctwa; że odejście od nauki Jezusa powoduje nieskuteczność modlitw, pozorność wiary, czyniąc z niej raczej jakiś interes, teatr, obyczaj, coś wygodnego i opłacalnego dla ludzi. Pytanie jest, czy tzw. "zwyczajny" człowiek, ten "maluczki" odpowiada za to...